Zielone certyfikaty – czy system nadal funkcjonuje

System zielonych certyfikatów przez lata stanowił kluczowy mechanizm wspierania odnawialnych źródeł energii w Polsce. Po wprowadzeniu aukcyjnego systemu wsparcia wiele podmiotów zaczęło zadawać pytanie, czy zielone certyfikaty nadal funkcjonują, jakie mają znaczenie na rynku energii oraz jakie ryzyka i obowiązki regulacyjne się z nimi wiążą. Z punktu widzenia prawa energetycznego odpowiedź nie jest zero-jedynkowa – system nie został formalnie zlikwidowany, ale jego rola uległa istotnej transformacji. Poniższy artykuł prezentuje kompleksową analizę obowiązujących regulacji, praktyki rynkowej oraz kierunków zmian w obszarze świadectw pochodzenia energii z OZE.

Podstawy prawne systemu zielonych certyfikatów

Polski system zielonych certyfikatów wywodzi się z przepisów Prawa energetycznego z początku lat 2000 oraz kolejnych nowelizacji, a następnie został częściowo przeniesiony i przebudowany przez ustawę o odnawialnych źródłach energii z 20 lutego 2015 r. Mechanizm polegał na przyznawaniu świadectw pochodzenia za każdą megawatogodzinę energii elektrycznej wytworzonej w instalacjach OZE, przyłączonych do sieci i spełniających określone warunki techniczne oraz formalne.

Kluczową rolę odgrywa tu Prezes URE, który wydaje decyzje o przyznaniu świadectw pochodzenia (zielonych certyfikatów), a następnie wprowadza je do rejestru prowadzonego przez Towarową Giełdę Energii. Z punktu widzenia regulacyjnego świadectwo pochodzenia jest prawem majątkowym, którym można obracać na rynku, w tym na giełdzie. Z kolei odbiorcy zobowiązani – sprzedawcy energii, niektórzy odbiorcy końcowi oraz domy maklerskie sprzedające energię – muszą wykazać się odpowiednią liczbą certyfikatów lub uiścić tzw. opłatę zastępczą.

Aktualna pozycja zielonych certyfikatów jest kształtowana przez przepisy ustawy OZE oraz rozporządzenia wykonawcze określające poziomy obowiązku, sposób umarzania świadectw oraz metodologię ustalania opłaty zastępczej. Choć pojawiły się nowe formy wsparcia – system aukcyjny, feed-in tariff (FiT) i feed-in premium (FiP) – to reżim świadectw pochodzenia nie został wygaszony jedną ustawą, lecz ograniczano go stopniowo, przede wszystkim poprzez zamknięcie systemu dla nowych projektów oraz modyfikację poziomów obowiązku.

Na czym polega mechanizm zielonych certyfikatów

Mechanizm zielonych certyfikatów opiera się na rozdzieleniu fizycznego obrotu energią elektryczną od handlu prawami majątkowymi wynikającymi z jej „zielonego” pochodzenia. W praktyce oznacza to, że wytwórca OZE sprzedaje energię elektryczną na rynku bilansującym lub w kontraktach bilateralnych, a równocześnie otrzymuje – po weryfikacji danych pomiarowych – określoną liczbę świadectw pochodzenia, którymi może handlować oddzielnie.

Operatorzy systemu dystrybucyjnego lub przesyłowego przekazują do URE dane o ilości energii elektrycznej wprowadzonej do sieci przez instalacje OZE. Na tej podstawie Prezes URE wydaje świadectwa pochodzenia, które trafiają do rejestru świadectw pochodzenia prowadzonego przez TGE w systemie Rejestru Świadectw Pochodzenia. Podmioty zobowiązane, takie jak sprzedawcy energii do odbiorców końcowych, gromadzą certyfikaty i następnie składają wniosek do URE o ich umorzenie na poczet rocznego obowiązku.

Ważną cechą tego systemu jest rynkowy charakter wsparcia: poziom przychodów z zielonych certyfikatów zależy od bieżącej ceny rynkowej świadectw pochodzenia. To odróżnia go od nowszych mechanizmów, gdzie wsparcie ma formę gwarantowanej ceny lub dopłaty do ceny rynkowej. W polskich realiach doprowadziło to do istotnych wahań rentowności inwestycji OZE, a w okresie nadpodaży certyfikatów – do drastycznego spadku wartości prawa majątkowego.

Czy system zielonych certyfikatów nadal funkcjonuje?

Kluczowe pytanie, jakie zadają sobie przedsiębiorcy i prawnicy energetyczni, brzmi: czy system zielonych certyfikatów w Polsce nadal działa? Odpowiedź brzmi: tak, ale w zakresie ograniczonym i o wyraźnie zmienionej roli. System nie jest już otwarty dla nowych instalacji OZE w takim kształcie, w jakim funkcjonował do wejścia w życie pełnego systemu aukcyjnego, natomiast wciąż obsługuje szereg istniejących projektów, którym przyznano prawo do korzystania z tego mechanizmu wsparcia przez określony czas.

Przepisy przewidują swego rodzaju „okres przejściowy” dla instalacji istniejących, które rozpoczęły wytwarzanie energii przed określonymi datami granicznymi. Te instalacje nadal mogą uzyskiwać zielone certyfikaty do zakończenia okresu wsparcia lub do dobrowolnego przejścia do systemu aukcyjnego, o ile ustawodawca takie przejście dopuszcza. Jednocześnie, dla nowych mocy OZE, głównym instrumentem stały się aukcje OZE, system FiT/FiP dla mikro- i małych instalacji oraz rozwijający się rynek prywatnych umów PPA, gdzie istotna jest możliwość powiązania zakupu energii z atrybutem jej pochodzenia.

Z praktycznego punktu widzenia system zielonych certyfikatów nadal generuje istotne skutki finansowe dla części farm wiatrowych, współspalarni biomasy oraz niektórych instalacji wodnych. W dalszym ciągu istnieje obowiązek umarzania świadectw przez sprzedawców energii i inne podmioty zobowiązane, choć jego poziom został dostosowany do zmniejszającej się liczby instalacji korzystających z tego reżimu.

Ewolucja systemu: od zielonych certyfikatów do aukcji OZE

Proces odchodzenia od systemu zielonych certyfikatów na rzecz systemu aukcyjnego był konsekwencją zarówno polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej, jak i krytyki krajowego mechanizmu wsparcia za jego niestabilność i niewystarczającą przewidywalność. Nadpodaż świadectw pochodzenia, wynikająca m.in. z dużego udziału współspalania biomasy w elektrowniach konwencjonalnych, doprowadziła do silnego spadku cen certyfikatów i zachwiała zaufaniem inwestorów.

Ustawa o OZE wprowadziła konkurencyjny system aukcyjny, w którym inwestorzy licytują cenę energii elektrycznej z OZE, a zwycięzcy otrzymują prawo do gwarantowanego przychodu w określonym okresie wsparcia. Dla wielu nowych projektów to właśnie system aukcyjny, a nie mechanizm zielonych certyfikatów, stał się podstawą modelu finansowego. Tym samym zielone certyfikaty przestały być dominującym narzędziem polityki publicznej w obszarze OZE.

Stopniowe ograniczanie możliwości wejścia do systemu świadectw pochodzenia oraz modyfikacja poziomów obowiązku umarzania certyfikatów doprowadziły do sytuacji, w której rynek ten jest w dużej mierze „zamykaną księgą”, obsługującą dotychczasowe instalacje, ale nie generującą nowych projektów. Niemniej, z punktu widzenia prawa energetycznego, przepisy o zielonych certyfikatach pozostają wciąż istotne dla interpretacji umów długoterminowych, rozliczeń z bankami finansującymi inwestycje oraz sporów regulacyjnych przed sądami administracyjnymi.

Obowiązek umarzania świadectw pochodzenia i opłata zastępcza

Istotą systemu zielonych certyfikatów jest obowiązek posiadania i umarzania odpowiedniej liczby świadectw pochodzenia przez podmioty zobowiązane. To na nich ciąży zadanie zapewnienia, by określony procent sprzedaży energii elektrycznej pochodził z OZE potwierdzonej certyfikatami. Jeżeli w danym roku podmiot zobowiązany nie zgromadzi wystarczającej liczby świadectw, ma możliwość uiszczenia opłaty zastępczej, której wysokość jest regulowana przepisami.

W praktyce wybór między umorzeniem certyfikatów a zapłatą opłaty zastępczej ma charakter ekonomiczny: podmiot analizuje, czy korzystniejsze jest zakupienie odpowiedniej liczby świadectw na rynku, czy też uiszczenie regulacyjnie określonej opłaty. Wysokość opłaty zastępczej pełni jednocześnie funkcję „sufitu” cenowego, wpływając na maksymalny opłacalny poziom cen certyfikatów. Zmiany w parametrze opłaty zastępczej stanowiły w przeszłości przedmiot gorących dyskusji branżowych, ponieważ wpływały bezpośrednio na rentowność instalacji OZE i warunki finansowania dłużnego.

Naruszenie obowiązku umarzania świadectw pochodzenia lub niewniesienie opłaty zastępczej może skutkować sankcjami administracyjnymi, w tym karami pieniężnymi nakładanymi przez Prezesa URE. Z punktu widzenia compliance energetycznego przedsiębiorcy muszą więc na bieżąco monitorować poziom obowiązku, prognozować zapotrzebowanie na certyfikaty oraz śledzić zmiany legislacyjne dotyczące metodyki jego wyliczania.

Rynek zielonych certyfikatów – płynność, ceny, ryzyka

Rynek zielonych certyfikatów w Polsce jest rynkiem regulowanym, na którym obrót odbywa się głównie poprzez giełdę energii oraz transakcje OTC zawierane między wytwórcami, sprzedawcami energii i pośrednikami finansowymi. Historycznie ceny świadectw pochodzenia podlegały znacznym wahaniom, co wynikało z relacji podaży do popytu oraz zmian parametrów regulacyjnych, takich jak poziom obowiązku czy wysokość opłaty zastępczej.

Okresy nadpodaży certyfikatów, wywołane szczególnie rozbudowanym segmentem współspalania biomasy, doprowadziły do silnej przeceny zielonych certyfikatów i powstania tzw. „zielonej dziury” w przychodach wielu projektów OZE. W konsekwencji część inwestycji znalazła się pod presją refinansowania, restrukturyzacji zadłużenia czy renegocjacji umów sprzedaży certyfikatów. Te doświadczenia są często przywoływane jako argument za wyborem systemu aukcyjnego i dążeniem do większej przewidywalności wsparcia.

Obecnie płynność rynku zielonych certyfikatów jest mniejsza niż w szczytowym okresie funkcjonowania systemu, lecz wciąż istotna, szczególnie dla wytwórców posiadających starsze instalacje wiatrowe, wodne oraz biomasowe. Podmioty aktywne na rynku muszą uwzględniać ryzyko regulacyjne – możliwość dalszych zmian parametrów systemu, np. poziomu obowiązku umarzania – oraz zmiany w strukturze miksu energetycznego Polski i unijnych regulacji dotyczących pomocy publicznej dla OZE.

Relacja zielonych certyfikatów do gwarancji pochodzenia

W dyskusji o atrybutach środowiskowych energii elektrycznej często pojawia się pojęcie gwarancji pochodzenia. Warto wyraźnie odróżnić je od zielonych certyfikatów. Świadectwa pochodzenia (zielone certyfikaty) pełnią funkcję instrumentu wsparcia finansowego, związanego z polityką publiczną w zakresie OZE. Gwarancje pochodzenia natomiast są mechanizmem informacyjnym, służącym potwierdzeniu odbiorcy końcowemu, z jakiego źródła wytworzono energię, z której korzysta.

Gwarancje pochodzenia stanowią implementację dyrektyw unijnych dotyczących rynku energii i odnawialnych źródeł, a ich głównym celem jest przejrzystość i możliwość oferowania produktów energetycznych takich jak „zielona energia dla biznesu” lub „100% energii z OZE dla gospodarstw domowych”. Obrót gwarancjami pochodzenia jest coraz ważniejszy w kontekście raportowania ESG, dekarbonizacji łańcuchów dostaw i rosnącej popularności umów PPA.

Relacja między tymi instrumentami jest taka, że instalacja OZE może jednocześnie funkcjonować w systemie wsparcia (np. aukcyjnym) oraz emitować gwarancje pochodzenia jako odrębne prawa. Zielone certyfikaty przestają być podstawowym nośnikiem „zielonego atrybutu” energii w relacjach handlowych z klientami korporacyjnymi; tę rolę przejmują właśnie gwarancje pochodzenia. W efekcie, chociaż system zielonych certyfikatów stopniowo traci znaczenie, rośnie rola szerszej koncepcji „certyfikacji pochodzenia energii” w rozumieniu europejskich regulacji.

Wpływ zielonych certyfikatów na inwestycje OZE

Analiza wpływu zielonych certyfikatów na rozwój OZE w Polsce jest niezbędna, by zrozumieć, dlaczego system ten został zastąpiony przez aukcje, i jakie wnioski regulatorzy oraz inwestorzy wyciągnęli na przyszłość. Mechanizm wsparcia oparty na zmiennej cenie rynkowej stworzył bodźce inwestycyjne w początkowym okresie, przy relatywnie wysokich cenach certyfikatów. Dzięki temu powstało wiele farm wiatrowych oraz projektów biomasowych, które nie powstałyby bez dodatkowego przychodu z prawa majątkowego.

Jednak brak skutecznych narzędzi kontroli nad podażą zielonych certyfikatów, w szczególności silne wejście współspalania biomasy, doprowadził do zachwiania równowagi systemu. W rezultacie wielu inwestorów doświadczyło nagłego spadku przychodów, co przełożyło się na wzrost kosztów kapitału dla nowych projektów, ograniczenie bankowalności biznesplanów oraz ogólne zmniejszenie zaufania do krajowego systemu wsparcia. Z perspektywy czasu ten okres jest analizowany jako „lekcja” pokazująca znaczenie stabilności regulacyjnej dla sektora OZE.

Dzisiejsza architektura wsparcia bazuje w znacznie większym stopniu na przewidywalności przepływów finansowych – aukcje OZE zapewniają określony poziom przychodów przez 15 lat, a rola prywatnych kontraktów PPA oraz gwarancji pochodzenia uzupełnia ten obraz. Zielone certyfikaty pozostają natomiast źródłem przychodów dla starszych projektów, wpływając na ich bieżącą rentowność, decyzje o modernizacji lub repoweringu oraz strategię wyjścia inwestorów finansowych.

Aspekty prawne i kontraktowe zielonych certyfikatów

System zielonych certyfikatów generuje szereg specyficznych zagadnień prawnych, istotnych z punktu widzenia sporządzania i interpretacji umów w sektorze energetycznym. Umowy sprzedaży energii elektrycznej z OZE zawierane w okresie intensywnego działania systemu najczęściej rozdzielały wynagrodzenie na część za energię oraz część za prawa majątkowe. Nieprecyzyjne postanowienia dotyczące podziału ryzyka regulacyjnego doprowadziły w wielu przypadkach do sporów między wytwórcami a sprzedawcami energii, zwłaszcza w obliczu spadku cen certyfikatów.

Istotne jest także ujęcie zielonych certyfikatów w umowach kredytowych i dokumentacji finansowania projektów. Banki, szacując zdolność obsługi długu, przyjmowały założenia co do cen świadectw pochodzenia i okresu wsparcia. Zmiany legislacyjne oraz rynkowe wymusiły renegocjacje kowenantów finansowych, standstill agreements oraz inne mechanizmy zarządzania ryzykiem kredytowym. W tej perspektywie zielone certyfikaty stały się jednym z kluczowych czynników ryzyka prawno-regulacyjnego w polskich projektach OZE.

Na gruncie prawa administracyjnego ważne są kwestie związane z decyzjami Prezesa URE w sprawie wydawania, korekty lub odmowy wydania świadectw pochodzenia, a także decyzji o ich umorzeniu. Spory w tym zakresie trafiały do sądów administracyjnych, które musiały interpretować często niejednoznaczne przepisy przejściowe i rozstrzygać, czy dana instalacja zachowała prawo do wsparcia w systemie świadectw pochodzenia. Tym samym zielone certyfikaty stały się źródłem bogatego orzecznictwa, ważnego dla dalszego rozwoju prawa energetycznego.

Przyszłość zielonych certyfikatów w polskim systemie energetycznym

Perspektywa na kolejne lata wskazuje, że znaczenie zielonych certyfikatów będzie stopniowo maleć, choć całkowite wygaszenie systemu zajmie jeszcze czas. W miarę upływu okresu wsparcia dla kolejnych instalacji OZE, liczba aktywnych uczestników systemu będzie się zmniejszać, co może wpłynąć na dalsze ograniczenie płynności rynku. Ustawodawca może zdecydować się na kolejne nowelizacje, które uproszczą przepisy dotyczące wygaszających się mechanizmów, ale trudno oczekiwać reanimacji zielonych certyfikatów dla nowych projektów.

Równocześnie rośnie znaczenie nowoczesnych narzędzi regulacyjnych i rynkowych, takich jak kontrakty różnicowe dla OZE, systemy elastyczności, magazyny energii, mechanizmy wsparcia dla prosumentów oraz rozwijający się rynek gwarancji pochodzenia i prywatnych PPA. Kierunek europejskiej polityki energetycznej sprzyja integracji sektorów, cyfryzacji systemu elektroenergetycznego oraz zwiększeniu udziału źródeł rozproszonych, co wymaga bardziej zaawansowanych rozwiązań niż klasyczny system zielonych certyfikatów.

Nie oznacza to jednak, że znajomość regulacji dotyczących świadectw pochodzenia stanie się zbędna. Przez wiele lat jeszcze będą one istotne dla prawidłowego rozliczania istniejących projektów, prowadzenia sporów, transakcji M&A w sektorze OZE oraz analizy długoterminowych konsekwencji polityki wsparcia. Dlatego zarówno prawnicy, jak i inwestorzy powinni traktować zielone certyfikaty jako ważny, choć stopniowo wygaszany element pejzażu regulacyjnego.

Najczęstsze błędy i pułapki regulacyjne w systemie zielonych certyfikatów

Praktyka stosowania przepisów o zielonych certyfikatach ujawniła szereg błędów popełnianych przez uczestników rynku. Do najważniejszych należą nieprecyzyjne zapisy umów dotyczące przeniesienia praw do świadectw pochodzenia, brak klauzul regulujących skutki zmian prawa oraz niewystarczające zabezpieczenia na wypadek drastycznych zmian cen certyfikatów. W efekcie wytwórcy często ponosili ryzyko, którego nie byli w pełni świadomi na etapie negocjacji kontraktów.

Innym typowym problemem jest niedochowanie obowiązków sprawozdawczych i proceduralnych wobec URE oraz operatorów systemów. Błędy w danych pomiarowych, opóźnienia w składaniu wniosków o wydanie świadectw czy nieprawidłowa identyfikacja instalacji mogły prowadzić do odmowy przyznania certyfikatów lub konieczności późniejszych korekt. Z perspektywy compliance istotne jest zatem stworzenie procedur wewnętrznych zapewniających prawidłowy obieg dokumentów i raportów w organizacji.

Wreszcie, część podmiotów zobowiązanych do umarzania świadectw pochodzenia nie prowadziła wystarczająco zaawansowanej analizy rynku, przez co nabywała certyfikaty w mniej korzystnych momentach lub nie optymalizowała relacji między zakupem certyfikatów a płatnością opłaty zastępczej. Przy rosnącej złożoności otoczenia regulacyjnego umiejętność zarządzania portfelem praw majątkowych z OZE staje się kluczową kompetencją nie tylko dla dużych koncernów energetycznych, ale także dla mniejszych sprzedawców energii oraz odbiorców korporacyjnych.

FAQ

Co to są zielone certyfikaty i czy system zielonych certyfikatów w Polsce nadal działa?

Zielone certyfikaty to świadectwa pochodzenia energii elektrycznej z odnawialnych źródeł, będące zbywalnymi prawami majątkowymi. W polskim prawie energetycznym były podstawowym instrumentem wsparcia OZE przed wprowadzeniem systemu aukcyjnego. System zielonych certyfikatów nadal funkcjonuje, ale ma charakter wygaszany – nie jest adresowany do nowych instalacji, lecz obsługuje projekty, które nabyły prawo do wsparcia wcześniej. Wciąż istnieje obowiązek umarzania świadectw pochodzenia lub płacenia opłaty zastępczej, a obrót zielonymi certyfikatami odbywa się m.in. na Towarowej Giełdzie Energii.

Jaka jest różnica między zielonymi certyfikatami a gwarancjami pochodzenia energii?

Zielone certyfikaty pełnią funkcję instrumentu wsparcia finansowego dla wytwórców OZE – ich sprzedaż stanowi dodatkowe źródło przychodów. Gwarancje pochodzenia służą przede wszystkim potwierdzeniu odbiorcy, z jakiego źródła wytworzono energię, którą kupuje. W przeciwieństwie do zielonych certyfikatów, gwarancje pochodzenia nie są bezpośrednio elementem systemu pomocy publicznej, lecz narzędziem informacyjnym i marketingowym. Oba instrumenty mogą istnieć równolegle: ta sama energia z OZE może generować przychody z systemu wsparcia (np. aukcje) oraz pozwalać na wystawienie gwarancji pochodzenia, wykorzystywanych w umowach PPA i strategiach ESG.

Czy opłaca się jeszcze inwestować w instalacje OZE oparte na systemie zielonych certyfikatów?

Nowe inwestycje OZE co do zasady nie mogą już wchodzić do klasycznego systemu zielonych certyfikatów, ponieważ został on zamknięty dla nowych projektów. Opłacalność dotyczy wyłącznie istniejących instalacji, które nadal otrzymują świadectwa pochodzenia w ramach przyznanego wcześniej okresu wsparcia. Dla tych projektów przychody z zielonych certyfikatów wciąż pozostają istotne, ale ich poziom zależy od cen rynkowych i parametrów regulacyjnych, takich jak opłata zastępcza i poziom obowiązku umarzania. Dla nowych mocy OZE podstawą modelu biznesowego są obecnie system aukcyjny, taryfy FiT/FiP, prywatne umowy PPA oraz sprzedaż gwarancji pochodzenia.

Jakie są obowiązki sprzedawców energii w związku z zielonymi certyfikatami?

Sprzedawcy energii elektrycznej pełnią rolę podmiotów zobowiązanych w systemie zielonych certyfikatów. Co roku muszą wykazać, że określony procent sprzedanej energii elektrycznej pochodzi z OZE potwierdzonej świadectwami pochodzenia. Jeżeli nie zgromadzą wystarczającej liczby certyfikatów, powinni uiścić opłatę zastępczą w wysokości określonej przepisami. Do ich obowiązków należy bieżący monitoring poziomu obowiązku, planowanie zakupów zielonych certyfikatów na rynku, składanie wniosków o ich umorzenie do Prezesa URE oraz prowadzenie ewidencji transakcji. Niewywiązanie się z tych wymogów grozi sankcjami finansowymi.

Jak długo jeszcze będzie funkcjonował system zielonych certyfikatów w polskim prawie?

System zielonych certyfikatów nie ma jednej z góry zadekretowanej daty likwidacji, ale jego rola jest stopniowo wygaszana w miarę upływu okresu wsparcia dla kolejnych instalacji OZE. Ustawodawca przewidział przepisy przejściowe, które chronią prawa nabyte wytwórców, jednak dla nowych inwestycji przewidziano inne instrumenty, takie jak aukcje OZE czy system FiT/FiP. Przez najbliższe lata zielone certyfikaty pozostaną istotne dla starszych projektów, rynku praw majątkowych oraz rozliczeń z bankami i kontrahentami. Z czasem ich znaczenie będzie maleć, ustępując miejsca gwarancjom pochodzenia oraz innym mechanizmom certyfikacji energii z OZE.

  • Powiązane treści

    Rozliczanie ujemnych cen energii – co mówią przepisy

    Coraz częstsze okresy nadpodaży energii elektrycznej na rynku hurtowym prowadzą do pojawiania się ujemnych cen energii. Zjawisko to, jeszcze niedawno postrzegane jako rynkowa ciekawostka, dziś staje się realnym wyzwaniem dla wytwórców, sprzedawców, agregatorów oraz odbiorców aktywnych. Kluczowe jest zrozumienie, jak ujemne ceny są rozliczane w świetle obowiązujących przepisów, jakie ryzyka regulacyjne ze sobą niosą i jak przygotować kontrakty oraz modele biznesowe do funkcjonowania w warunkach znacznej zmienności cen, w tym także cen…

    Cena referencyjna w aukcjach OZE – jak jest ustalana

    Cena referencyjna w aukcjach OZE jest jednym z kluczowych instrumentów polskiego systemu wsparcia energii odnawialnej. Od prawidłowego określenia tego parametru zależy opłacalność projektów, konkurencyjność ofert w aukcji oraz zgodność całego mechanizmu z unijnymi zasadami pomocy publicznej. Deweloperzy farm fotowoltaicznych i wiatrowych, instytucje finansujące oraz odbiorcy korporacyjni coraz częściej analizują, jak ustalana jest cena referencyjna, jakie są jej podstawy prawne, metodologia i konsekwencje regulacyjne. Poniższy artykuł omawia szczegółowo proces kształtowania ceny referencyjnej w…

    Elektrownie na świecie

    Ghannam Solar Complex – Arabia Saudyjska – 1200 MW – fotowoltaiczna

    Ghannam Solar Complex – Arabia Saudyjska – 1200 MW – fotowoltaiczna

    Shoaiba Power Plant – Arabia Saudyjska – 5600 MW – węglowa

    Shoaiba Power Plant – Arabia Saudyjska – 5600 MW – węglowa

    Shuqaiq Steam Power Plant – Arabia Saudyjska – 2560 MW – węglowa

    Shuqaiq Steam Power Plant – Arabia Saudyjska – 2560 MW – węglowa

    Ras Al-Khair Power and Desalination – Arabia Saudyjska – 2400 MW – gazowa

    Ras Al-Khair Power and Desalination – Arabia Saudyjska – 2400 MW – gazowa

    Dubai Jebel Ali Solar Park – ZEA – 1600 MW – fotowoltaiczna

    Dubai Jebel Ali Solar Park – ZEA – 1600 MW – fotowoltaiczna

    Shanghai Waigaoqiao Gas – Chiny – 1200 MW – gazowa

    Shanghai Waigaoqiao Gas – Chiny – 1200 MW – gazowa